Przy pogodzie takiej jak dziś
myśli ślizgają się po rynnach,
wrażenia rozpryskują się na bruku
a uczucia mieszają się z błotem.
Słońce płacze,
chmury plują promieniami,
ktoś wyrzucił kolorową wstążkę z balkonu.
Przyroda się śmieję
z zalanego łzami zoo.
Biedne zwierzątka
chowają się po rynsztokach
tylko obleśne glisty
wyciągają swe obłe ciała
rozkoszując się tym całym zamieszaniem.
Uśmiechnij się !!!
- wołam do rzeżuchy
która przycupnęła na parapecie-
już jutro zwiędniesz!!!
albo zje cię jakiś
do ostateczności doprowadzony emeryt
a potem znów przerzuci się na buraki
choć...
przy pogodzie takiej jak dziś
nawet burak smakuje gorzej
jak odchody nietoperza.
Przez zbitą butelkę
obserwuję ślepą, małą, białą ćmę
ukrytą w fałdach zasłony.
Wybrała dobre miejsce na start.
Jak tylko zapadnie zmrok
będzie pierwsza przy świecy,
pierwsza w zbawiennym świetle.
Zazdroszczę jej zwycięstwa
ale nie spokoju...
...nie takiego spokoju...
Chmury przestają się ślinić,
Słońce zalicza kopniaka od Księżyca,
glisty wypychają brzuchy,
rzeżuchą pogardził emeryt,
nietoperze się wyniosły
a ćma potknęła się na prostej.